- Oddycha, tato , oddycha!
- Tak, czuję teraz puls.
- Dzięki Bogu.
- Tak, czuję teraz puls.
- Dzięki Bogu.
- Słyszysz mnie młody człowieku?
- Tato oczywiście, że nie! On jest prawie…
- Shh, Próbuję.
- Shh, Próbuję.
- Tato, czekaj! . Nie poznajesz tej twarzy?
- Hej, masz rację. Nie wiem kto to jest..
- Dowiemy się później. Lepiej zabrać Go do łóżka czy
coś takiego.
- Tak, powinniśmy to zrobić.
- Jezu Chryste, on jest taki lekki!
- Musiał pływać w tej wodzie od wieków.
- Biedny chłopiec .
- Masz rację.
- Okej, teraz położymy Go na moim łóżku. Jest dobrze. Nie
mam nic przeciwko by moje łóżko było mokre.
- Oczywiście.
- W porządku, teraz chodźmy.
- Czy możemy zostawić Go tutaj samego ?
- On nie obudzi się w najbliższym czasie…
- Dobrze, ale co będzie jak nagle przestanie oddychać? Nie
wiemy jak długo był w tej wodzie.
- Musimy po prostu sprawdzać Go co dziesięć minut.
- Hm .. okej .
CISZA
*
Patrząc w dół, musiałem przyznać, że byłem trochę
onieśmielony wysokością urwiska. Fale jasno niebieskiej wody oceanu zaciekle
docierały i upadały na skały w pobliżu urwiska, powodując głośne dzięki
wypełniające moje uszy. Zmierzwiłem moimi palcami włosy i przygotowywałem się
do skoku który nadchodził.
- Idź do dziadka – Chaz zadrwił gdy pchnął mnie
delikatnie.
- Spierdalaj Chaz, Naprawdę myślisz, że boję się .. –
spojrzałem w dół przełykając ślinę na widok rozbijających się fal. – wody?
Chaz wybuchł śmiechem , jego śmiech roznosił się echem który
przezwyciężył dźwięk wody pod i przed nami.
- Jeśli się nie boisz to dlaczego nie możesz po prostu
skoczyć Justy? – Uśmiechnął się do mnie unosząc brwi, próbując powstrzymać się
od śmiechu.
- Nie boję się do cholery, po prostu daj mi czas, okej? Też
być był gdybyś miał skoczyć z gigantycznego urwiska. Teraz przesuń się kurwa i
daj mi trochę miejsca. – Pękło we mnie całkowicie. Tak, bałem się wody. Woda
przeraża mnie. Znów przełknąłem ślinę zamykając oczy na chwilę.
- Łał, ktoś tu jest agresywny. – Chaz mruknął cofając się w
tył.
Ja wyczyściłem mój umysł, zamknąłem oczy i …
Pozwoliłem sobie spać w doł, zanim czując jak moje ciało
ostro zderza się z oszalałą wodą.
Byłem na chwilę pod wadą, ale potem wypchnęło mnie na
powierzchnię.
Oddychałem szybko, zanim zdążyłem poczuć jak moje ciało zostało odepchnięte.
Byłem pod wodą i znów desperacko próbowałem wstrzymać oddech. Czułem, że moje ciało odwróciło się do potężnej wody. Nagle poczułem się zupełnie bezradny jak woda uderzyła w moje usta. Wzdrygnąłem się na smak jego zasolenia.
Oddychałem szybko, zanim zdążyłem poczuć jak moje ciało zostało odepchnięte.
Byłem pod wodą i znów desperacko próbowałem wstrzymać oddech. Czułem, że moje ciało odwróciło się do potężnej wody. Nagle poczułem się zupełnie bezradny jak woda uderzyła w moje usta. Wzdrygnąłem się na smak jego zasolenia.
- Justin! … Skała! .. Justin! .. – słyszałem cichy głos
Chaza, ale był on zagłuszony przez wodę która trafiła mi do uszu.
Nie wiedząc co mam robić, zacząłem miotać się próbując
wydostać się nie powierzchnię i zaczerpnąć oddech. Jest mi to naprawę,
naprawdę potrzebne teraz. Kiedy to nie pomogło mi do pomocy, nie wiem dokładnie co
się stało. Ale myślę, że dostałem coś w rodzaju kopnięcia adrenaliny. Energia
pulsowała w moich żyłach i byłem zdeterminowany by zaczerpnąć świeżego powietrza.
Moje ciało nadal rzucało się w okół, ale nie wiem gdzie jest
powierzchnia .. Czułem powoli jak ból rośnie w moich płucach. Obawiałem się ,
że właśnie w tym momencie faktycznie będzie to koniec mojego życia.
Dalej Justin, płyń!
Płynąłem z wszystkich sił, a moje ciało drżało. W końcu dotarłem na powierzchnię.
Odetchnąłem głęboko ..
Płynąłem z wszystkich sił, a moje ciało drżało. W końcu dotarłem na powierzchnię.
Odetchnąłem głęboko ..
Jezus chryst…..
Nagle ogromny obiekt pojawił się w moich oczach, Zanim mój mózg zdążył rozpoznać co to było, poczułem jak moja głowa uderzyła w to.
Nagle ogromny obiekt pojawił się w moich oczach, Zanim mój mózg zdążył rozpoznać co to było, poczułem jak moja głowa uderzyła w to.
I to byłą ostatnia rzecz jaką ujrzał. Następnie znów został
wciągnięty pod wodę przez silny prąd oceanu.
*
Bum , bum , bum .
Ufh .
Bum , bum , bum .
Stop , ktoś puka w moją głowę!
bum , bum , bum .
Cholera .
bum, bum , bum
Bum , bum , bum .
Ufh .
Bum , bum , bum .
Stop , ktoś puka w moją głowę!
bum , bum , bum .
Cholera .
bum, bum , bum
Bum , bum , bum
- Tato, On się ruszył! Chodź
tu!
bum , bum , bum
Kim do cholery ona była? I i kim kurwa była, żeby krzyczała tak głośno ?
bum , bum , bum
Kim do cholery ona była? I i kim kurwa była, żeby krzyczała tak głośno ?
- Co ? Ruszył się? Najwyższy czas!
Bum , bum, bum
Bum , bum, bum
Usłyszałem głośne kroki zbliżające się do mnie i wtedy
usłyszałem następną osobę obok mnie.
- Tak, tak ruszył się . Justin , słyszysz mnie?
Justin?
Co do chole …
- O Boże, masz rację. On musi się obudzić. Justin mój
chłopcze, czujesz to ?
Bum , bum , bum
Nagle ktoś mocno ścisnął mój palec . Hej! Co to było?!
Jęknąłem , chcąc aby pulsujący ból głowy dobiegł końca.
Jęknąłem , chcąc aby pulsujący ból głowy dobiegł końca.
- Tak, tak jęknął! Justin, proszę otwórz oczy, wyszedłeś z
wody, jesteś tutaj bezpieczny .
Justin ? Woda? Co do cholery te osoby mówiły? Kim one były
tak czy inaczej ? I dlaczego ja leżę w łóżku ?
- Justin , otwórz oczy, proszę.
bum , bum , bum .
Parsknąłem powoli otwierając oczy maleńki kawałek widząc cienie pojawiające się z moich rzęs.
bum , bum , bum .
Parsknąłem powoli otwierając oczy maleńki kawałek widząc cienie pojawiające się z moich rzęs.
- Dobry chłopiec. Teraz powiedź jak się czujesz . – Ledwo
słyszałem tą osobę, Jednak mogłem rozpoznać, że ten głos należał do mężczyzny.
Uchyliłem usta i zacząłem mówić, ale wydawało mi się, że
każdy ruch jakich zrobiłem bolał. – Ja .. ja
jestem .. – mój głos był zachrypnięty. Kim ja byłem? Czy ja czuję się w
porządku ? Nie, dobrze? Nie .. Pieprzę
to ..
- Spierdoliłem– jęknąłem i usłyszałem cichy chichot
dziewczyny. Nagle miękka ręką pieściła moje czoło i wydawało się, że
przeczesuje kilka kosmyków włosów z
mojej spoconej twarzy.
- Masz gorączkę – dziewczyna wymamrotała, jej ręką wciąż
spoczywała na moim czole. Czułem się dobrze, gdyż jej ręka była zimna.
- Justin , pamiętasz jak się tu dostałeś? Albo czy pamiętasz
coś z wody ? – zapytała. Czy ona mnie zapytała? I co z wodą ?
.- Kto to Justin? – powiedziałem cicho .
Dziewczyna szybko spojrzała na mężczyznę z przerażonym
wyrazem twarzy. Przełknęła ślinę i zagryzła nerwowo dolną wargę gdy puszczała
moją twarz.
- Czy ty w ogóle wiesz kim jesteś?
Kim jestem ? Oczywi ……
Czekaj , Co ? Ja .. Ja jestem .. Mam na imię .. Ja. ..
Czekaj , Co ? Ja .. Ja jestem .. Mam na imię .. Ja. ..
Kim ja jestem?
- O Boże. – dziewczyna beznadzieje westchnęła gdy trzymała
mnie za rękę. – Obawialiśmy się, że masz zaniki pamięci, ale myśleliśmy, że nie
będzie aż tak źle… Justin, jesteś Justin. Twoje imię to Justin .. Słynna
gwiazda pop.. Nic ? .. Kurwa .. Tato, on naprawdę niczego nie pamięta ..
Więc jestem Justin, najwyraźniej ..
~ ** ~
A więc witam was nowym rozdziałem : 3 Dostałam zgodę na tłumaczenie i oto jest.
Wiem, że jest sporo błędów, ale tłumaczyłam na szybko więc baaardzo was przepraszam : ) Jeśli chcesz być informowanym o nowych rozdziałach dodaj się w zakładce informowani [ klik ]